To prawdopodobnie najciekawszy szlak na Turbacz – 19-kilometrowa pętla prowadząca przez wiele gorczańskich polan, które w teorii oferują niesamowite widoki. Piszemy „w teorii”, bo my niestety ich nie zobaczyliśmy. Trafiliśmy na hardcorową pogodę, więc mówimy wam, jaki to szlak, a wy sami musicie się przekonać, czy faktycznie jest tak dobry. Trasę znaleźliśmy na plannawypad.pl i stamtąd czerpaliśmy pomysł na przebieg pętli.
Zaczęliśmy z parkingu w Łopusznej, na rozwidleniu szlaków. Zebrała się fajna ekipa, bo to był nasz drugi open hike – obserwujcie nas, żeby nie przegapić kolejnego.
Ruszyliśmy w górę czarnym szlakiem. Początkowo prowadził betonową ścieżką, która po chwili zmieniła się w górski szlak biegnący przez liczne polany. Z czarnego skręciliśmy na czerwony i szliśmy prawdopodobnie bardzo widokową drogą – prawdopodobnie, bo akurat wtedy widoków nie było.
Doszliśmy do Trzech Kopców i odbiliśmy na zielony szlak, którym po chwili dotarliśmy do kolejnego widokowego miejsca – Jaworzyny Kamienickiej. Tam akurat deszczowa aura dodała całkiem fajnego klimatu.
Zawróciliśmy i ruszyliśmy prosto w stronę Turbacza – najpierw zielonym, później czerwonym szlakiem. Po drodze minęliśmy liczne owce i dotarliśmy do schroniska. Tam ogromny wybór dosyć drogich dań, które mimo cen oceniamy pozytywnie. Przybiliśmy pieczątkę i po kilku minutach, wciąż czerwonym szlakiem, zdobyliśmy Turbacz.
Krótka zawrotka i zeszliśmy w dół, cały czas trzymając się niebieskiego szlaku. Pogoda na zejście to był istny armagedon, ale w końcu dotarliśmy z powrotem do auta.


